sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 4

- Już wszytko okej ? - powiedział Justin tuląc mnie
- Tak. Mam Ciebie, jest wszystko dobrze, dziękuję..
Tak staliśmy przez chwilkę. Justin póścił mnie, złapał za rękę i prowadził. Nie miałam pojęcia gdzie idzie, ale ufałam mu i szłam za nim. Poszliśmy za jakieś skały. Byliśmy tylko my we dwoje. Pokochałam to uczucie być z nim sam na sam. Włączył powolną piosenkę i poprosił mnie do tańca. Oczywiście, że się zgodziłam. Wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on na moim. Tańczyliśmy równo do piosenki, było tak romantycznie. Czułam się przy nim bezpieczna i wiedziałam, że nigdy mnie nie skrzywdzi. Gdy piosenka się skończyła przypomniała mi się Viktoria jak go pocałowała w polik, więc postanowiłam się podpytać o nią.
- Justin.
- Słucham ?
- Dlaczego Viktoria Cię pocałowała w polik i powiedziałeś do niej Viki ?
- Mogę Ci zaufać. Mam nadzieję, że zrozumiesz. Viktoria nie jest taka podła jak wszyscy uważają, ona też ma serce. Byłem z nią kiedyś przez rok, było nam bardzo dobrze, gdy się dowiedziałem, że mnie zdradzała. Przydarzyło się to może z dwa razy. Może nie byłem wystarczający dla niej, ale chciałem być z nią, bo pomagała mi w problemach.
- A w jakich ? Jeśli mogę wiedzieć jak nie masz ochoty o tym mówić to zrozumiem.
- Moja mama była alkoholiczką. Ciągle słyszałem kłótnie w domu miałem dosyć. Nie robiłem sobie krzywdy, nie używałem żyletki ani noża czy coś w tym stylu. Paliłem, piłem, jarałem. Odstresowywałem się tym. Ojciec w wyrzucił matkę z domu i ukadało nam się coraz lepiej, a Viktoeia tak mnie wspierała. Jak mi się już zaczęło wszystko układać, zerwałem z nią. Miałem już dosyć tego, że chodziła do innych.
- Jeny Justin nie wiem co powiedzieć. Pamiętaj, że zawsze możesz mi o wszytkim powiedzieć. Byłam w podobnej sytuacji, poradzimy sobie jakoś.
- Dziękuję. Chodź pójdziemy może do mnie, bo się zimno zrobiło.
- No już mam gęsią skórkę.
Złapaliśmy się za ręcę i szliśmy powoli do niego. Byłam zaskoczona tym co mi powiedział. Może Viktoria nie jest taka zła, ale za to nie może sobie znaleźć chłopaka, z którym będzie jej dobrze. Cieszę się, że poznałam kogoś takiego jak Justin, mogę mu wszytko powiedzieć, zwierzyć mu się, tak samo jak on mi. Po 20 minutach byliśmy u niego. Niby są z ojcem we dwóch, a dom mieli śliczny.
Justina taty nie było, bo był w pracy więc byliśmy sami. Nawet się cieszyłam.
- Chcesz coś do picia ?
- Możesz mi dać szklankę wody.
- Pewnie.
Poszedł do kuchni, a ja się trochę porozglądałam w salonie. Leżało pełno zdjęć Justina'a z tatą. Nie było żadnego z mamą. Usłyszałam jak kładzie szklankę na stół, nie odwróciłam się tylko patrzałam dalej..
Podszedł do mnie przytulił od tyłu. To było takie kochane, od razu się uśmiechnęłam tak samo jak on.
- To co chcesz robić ?
- Nie wiem, ty jesteś gospodarzem więc coś wymyśl.
- hmm.. Masz ochotę na jakiś film ?
- zależy na jaki
- Albo zrobimy razem kolację.
- O wiele lepiej.
- Najpierw trzeba coś na kolację wymyśleć.
- Lubisz spagetti ?
- Ooo, kocham spagetti.
Nie umiałam robić spagetti. Ciągle zerkałam do telefonu, bo miałam internet i patrzałam jak się robi.
Nie chciałam żeby się ze mnie śmiał.
- Masz fartuch.
- Dziękuję. Zawiążesz mi ?
- Pewnie.
- Weźniemy wszystko.
Jak nie patrzał spojrzałam szybko w telefon.
- Dobra weź makaron, sos pomidorowy..
- Mmay problem - powiedział przerywając mi.
- Jaki ?
- Nie mam makaronu
- haha, to ze spagetti nici.
- Ej mam toster - westchnął przesz śmiech.
- Okej to ty powoli rób, a ja muszę iść do łazienki.
- wiesz gdzie ?
- znajdę.
Jak szukałam łazienki, znalazłam pokój Justin'a. Wiem, że nie powinnam wchodzić, ale kusiło mnie.
Weszłam do pokoju, zaczełam się rozglądać. W szuflady nie miałam zamairu patrzeć. Zauważyłam zdjęcie z Viktorią, wyglądali razem bardzo ładnie. Chociaż zdziwiło mnie, że trzyma ich wspólne zdjęcia. Nie moja sprawa więc się nie mieszałam. Zbiegłam na dół po schodach, a Justin już gotowy z tostami. Szybko mu to poszło.
- To możemy zajadać.
- Smacznego
- Wzajemnie
Tosty były pyszne, nie mogłam przestać jeść. Zjedliśmy po jakimś czasie rozmawiając na różne tematy. Usłyszałam jak dzwonił mój telefon. Mama przysłała sms, że mam wracać już do domu, a było tak pięknie.
- Ja już muszę lecieć.
- Już ? Szkoda.
- No niestety.
- Odprowadzę Cię.
- Okej.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Szliśmy przytuleni do siebie. 20 minut później byliśmy już koło mojego domu.
- Dziękuję za pyszną kolację i mile spędzony wieczór.
- Ja również, tosty były pyszne.
- Chociaż tosty umiem robić haha
- Pewnie nie jest tak źle.
- Uwierz jest. To spotkamy się jeszcze ?
- Pewnie, że tak.
- Dobra ja już idę, bo też muszę wracać.
- No to pa.
Przytuliliśmy się na pożegnanie, nic więcej. Weszłam do domu i od razu się zaczął wywiad, kto to był, skąd jest, gdzie mieszka, czy chodzi to tej samej szkoły. Po rozmowie z mamą poszłam na górę do swojego pokoju. Związałam włosy, włączyłam komputer i tak zasnełam.
CIĄG DALSZY NASTĄPI !  

3 komentarze:

  1. KOCHAM TWÓJ BLOGGGGGG DOMIII

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Czekam na następny. To jest takie słodkie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAA <3 Słodkiee *,* KOCHAM KOCHAM KOCHAM TWÓJ BLOG <3 MEGA :* Czekam na następny *o*

    OdpowiedzUsuń