czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 7

Serce mi biło jak szalone, nie wiedziałam o co chce mnie się zapytać, ale miałam nadzieję, że o to, o czym myślę. 
- Bo wiesz, znamy się już dobrze, jesteś moją bliską osobą, której mogę powiedzieć wszystko. I tak się zastanawiałem przez całą noc czy chciałabyś spędzisz resztę życia ze mną ? 
TAK ! O to mi właśnie chodziło, tak się cieszyłam ! W końcu się zapytał. 
- W końcu zapytałeś. Pewnie, że tak. - Powiedziałam uwieszając mu się na szyję.
Justin zaczął mnie namiętnie całować. 
- Obiecuję, że nigdy Cię nie skrzywdzę, nie zostawię Cię. 
- Wiem to.. 
Staliśmy chwilę w naszym ulubionym miejscu i ruszyliśmy dalej. Teraz czuję się niesamowicie. Czuję się kochana, wszystko mi się powoli układa. Nie wiadomo co dalej los przyniesie. Szliśmy przez plażę, rozmawialiśmy na różne tematy. Przypomniało mi się, że byliśmy w budce fotograficznej, jestem ciekawa czy wziął te zdjęcia, bo ja ich nie brałam.
- Justin, pamiętasz jak byliśmy w budce fotograficznej ?
- No tak, pamiętam. 
- A wziąłeś te zdjęcia ? 
- Nie, ja myślałem, że ty je wziełąś.
- Justin ?! 
- No co ? Haha, najwyżej ktoś zobaczy jak razem ładnie wyglądamy.
- No też prawda.
Byliśmy już koło mojego domu. 
- Może wejdziesz ? 
- Przepraszam, ale dzisiaj muszę się uczyć, bo zbliża się koniec semestru, a nie chcę znowu nie przejść do następnej klasy. Zrozumiesz ? - Pogładził mnie po policzku i musnął w usta
- Tak ja w sumie też muszę się uczyć. 
- To idę, miłej nauki. Zadzwonię dzisiaj jeszcze na skype. Kocham Cię
- Okej, ja Ciebie też 
Pocałowaliśmy się i rozeszliśmy się w inne strony. Weszłam do domu szczęśliwa, mamy znowu nie było. Byłam ciekawa gdzie się całe dnie podziewała. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty, od razu przypomniała mi się tak jakby pierwsza randka z Justin'em. Zjadłam, umyłam talerz i pobiegłam na górę. Pomyślałam, że napiszę do Claudii o dzisiejszym zdarzeniu. 
,, Hej :* Nawet nie wiesz jak się cieszę, jestem z Justin'em, jak możesz to wejdź na skype''
I poszło, od razu włączyłam komputer i nagle dzwoni Claudia. 
- Jesteś z nim ?! Jak to się stało ? Jak się Ciebie spytał ? 
- No wiesz, jesteśmy razem w naszym ulubionym miejscu czyli na plaży, najpierw siedzieliśmy, rozmawialiśmy, wstał i mnie podniósł. I krótka pogadanka i się spytał czy chcę spędzić resztę życia z nim, a ja pewnie, że się zgodziłam. No i potem mówił mi, że mnie nigdy nie zrani i nigdy mnie nie zostawi. 
- On jest taki kochany. Gratuluję Ci kochana. 
Przez jakąś godzinę jeszcze rozmawiałyśmy, a na monitorze pojawił mi się Justin.
- Claudia ja muszę kończyć, bo Justin dzwoni. paa
- No pa.
Rozłączyła się z Claudią i odebrałam od Justin'a.
- No hej.
- Jak tam uczysz się ? 
- Narazie mnie nie ciągnie do nauki, wiesz jak to jest.
- Wiem, sam się nie uczę. Pamiętasz jak rozmawialiśmy o zdjęciach ? 
- No pamiętam.
- To spotkałem Viktorię jak wracałem od Ciebie i mi je dała.
- Co ? Ona je miała ? Skąd?
- No zostawiliśmy je tam, a ona po nas weszła. 
- Aha, to dobrze. 
Z Justin'em przegadałam jakieś dwie godziny, gdy już skończyłam poszłam wziąć prysznic, zmazałam makijaż i weszłam na swojego tumblr'a. Stwierdziłam, że mogę go usunąć, nie potrzebuję już go, jestem szczęśliwa. Miałam zamiar się uczyć, ale nie chciało mi się, byłam zmęczona.  

KILKA DNI PÓŹNIEJ 
Któregoś dnia wstałam do szkoły, spojrzałam w okno, a ulice były zasypane warstwą śniegu. Był wyjątkowy dzień dzisiaj, ponieważ ostatni raz do szkoły w tym semestrze i zaczęły się ferie. Dzień jak co dzień, robiłam rano to samo. Tym razem nie odwoziła mnie mama do szkoły tylko przychodził po mnie Justin. Szedł już po mnie, a ja pierwszy raz byłam przygotowana, nawet moja mama się zdziwiła. 
Dzisiaj postanowiliśmy iść całą grupką do szkoły. Czekali na mnie przed domem, szybko się ubrałam i wyszłam. Przywitałam się z wszystkimi i ruszyliśmyw drogę. Inni ruszyli do przodu ja szłam z Justin'em z tyłu. 
- To co robimy dzisiaj ? - Spytał się Justin 
- Może pójdziemy gdzieś wszyscy razem dzisiaj po szkole i uczcimy ostatni dzień szkoły ? 
- Dobry pomysł. 
Spytaliśmy się reszty czy mają ochotę gdzieś z nami wyjść na miasto, z chęcią się zgodzili. Czuję, że dzisiejsza noc będzie wyjątkowa.. 
CIĄG DALSZY NASTĄPI !



wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 6

Gdy tylko weszłam do domu, poszłam do pokoju, rzuciłam torbę i musiałam iść się umyć, bo jutro do szkoły. W nocy nie mogłam spać, nie wiem dlaczego, ale cały czas myślałam o Justin'ie. On był dla mnie ? Czy on naprawdę mnie pocałował ? Chce ze mną być, czy się tylko przyjaźnić. Nie wiem tego. Usiadłam na moje ulubione okno, zrobiłam sobię herbatę i patrzałam w niebo. Myślałam co będzie dalej. Co los przyniesie. Ułoży mi się w szkole, będę szczęśliwa ? Wszystko się okaże. O 00:00 dopiero zasnełam, przemyślałam wszystko, pomyślałam trochę o Justin'ie. Ta noc tak szybko minęła, dopiero położyłam się spać, a tu nagle budzik dzwoni, że czas do szkoły. Wstałam, szybko poszłam się umyć, pomalować, wysuszyć włosy i ubrać. Ubrałam dzisiaj niebieską bluzkę z różnymi wzorkami na ramiączkach, spodnieze skóry czarne i air maxy. Szybko zeszłam na śniadanie, jak zwykle była gadka dlaczego siedzę do późna, a potem nie mogę wstać rano. Mama zrobiła mi na śniadanie kanapki z nutellą do tego mleko. Oczywiście, że mi smakowało w końcu nutella. Szybko wszamałam śniadanie i biegłam do szkoły. Przed szkoła jak co dzień stała nasza paczka. Akurat wyjątkowo stał też Justin.
- O patrzcie kto w końcu idzie - krzyknęła Claudia ze śmiachem
- Przepraszam, nie mogłam wczoraj zasnąć.
Justin podszedł do mnie i mnie przytulił. Nikt inny, oprócz Claudii nie wiedział, że się spotykam z Justin'em i wszyscy byli w szoku.
- Chodź odprowadzę Cię do klasy - powiedział Justin, łapiąc mnie za rękę
- A ty dzisiaj w szkole czy znowu Ci się nie chce ?
- Dzisiaj wyjątkowo zostaję dla Ciebie, bo chce Cię widzieć cały dzień.
- Słodko - uśmiechnęłam się i ruszyłam dalej
Nie wiedziałam, że Justin będzie mnie przytulał i łapał za rękę w szkole, myślałam, że skrzywdzi tym Viktorię. Doszliśmy już do klasy, na pożegnanie pocałowałam go w policzek, a on mnie w usta.
- Dobra idę i tak jestem spóźniona pa.
- Pa, ucz się.
- Spróbuję
Pocałował mnie w usta już nie wiem czy to mój przyjaciel, kolega czy coś więcej. Szybko weszłam do klasy. Zapomniałam, że mam teraz z najgorszą nauczycielką w szkole.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - powiedziałam cichutkim głosem, bo ja sama się jej bałam.
- Z jakiego powodu to spóźnienie panno Alice ?
- Bo jaa...
Nagle styłu klasy ktoś krzyknął :
- Musiała się pożegnać z chłopakiem.
- Nie, to nie mój chłopak tylko przyjaciel.
- Dosyć już ! Ty Alice zostajesz dzisiaj godzine po lekcjach - krzyknęła nauczycielka, aż wszyscy podskoczyli
Usiadłam bez słowa do swojej ławki. Tylko nie to, miałam iść dzisiaj z Justin'em, spędzić z nim ten dzień. No nic, żyje się dalej. Ta lekcja mijała tak wolno, dosłownie wieczność. Na szczęście już dzwonek, podeszły do mnie dziewczyny, za bardzo nie trzymałam się z nimi, nie wiedziałam co chcą.
- Chodzisz z Justin'em ?
- Nie, my się tylko przyjaźnimy.
- Zazdroszczę Ci.
- Przepraszam was, ale muszę lecieć. Za godzinę pogadamy.
- Spoko, paa.
Mogłam się domyślić czego chcą, to są największe przylepy w szkole. Wybiegłam z klasy, żeby poszukać Justin'a i powiedzieć mu, że muszę zostać godzinę dłużej w szkole. Jak wybiegłam z klasy to wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Matko, przepraszam, nie widziałam Cię - powiedziałam zawstydzonym głosem.
- Nic się nie stało, spokojnie.
Gdy spojrzałam się do góry, zobaczyłam pięknego szatyna o niebieskich oczach. Był dobrze zbudowany, fajnie się ubierał, ideał dziewczyny.
- Jak Ci na imię ?
- Alice
- Robert, miło mi.
- Mi również. Śpieszę się pogadamy później, pa.
- Cześć.
W końcu znalazłam Justin'a. Chyba przyglądał się tej sytuacji. Miał dziwną minę,jakby chciał mi coś złego powiedzieć.
- Cześć Justin. W końcu Cię znalazłam.
- Kto to był ?
- Ten chłopak ?
- Tak.
- To jakiś Robert, nie znam o, niechcący wpadłam na niego jak Cię szukałam.
- Aha okej.
- Muszę zostać godzinę dłużej dzisiaj w szkole, bo się spóźniłam. Nie gniewasz się ?
- Na Ciebie?  Nigdy, nie raz miałem taką sytuację.
- To dobrze, ale idzimy dzisiaj ?
- Pewnie, z tobą zawsze.
- To okej. Idę już pod klasę, bo znowu się spóźnię. Pa
- Narazie.
Przytuliliśmy się, Justin złapał mnie za rękę i nie chciał puścić. Miło z jego strony też nie chciałam się z nim rozstać. Tak mijały kolejne godziny, aż nadeszła godzina kary. Usiadłam się jak najdalej od biurka nauczyciela, wyjełam książkę i czytałam. W miarę szybko zleciała ta godzina, gdy już nas wypuszczała nauczycielka z klasy spojrzałam na korytarz zauważyłam Justin'a. Wybiegłam z klasy i wskoczyłam na niego. Staliśmy tak kilka sekund, niestety nie dłużej. Kochałam się do niego przytulać, czułam się bezpieczna i nic mnie już wtedy nie obchodziło.
- Pójdziemy na plaże? Muszę z tobą porozmawiać
- Oczywiście, ale jestem głodna pójdziemy coś zjeść ?
- Pewnie, sam jestem głodny.
Nie wiedziałam o co mu chodziło, miałam nadzieję, że nic nie zrobiłam. Wyszliśmy w końcu z tej szkoły, nawet jeszcze nie ma połowy I semestru, a ja już mam jej dosyć. Szliśmy objęci przez park, zauważyliśmy jakąś restaurację.
- Tam coś jest, wejdziemy ?
- To chodź.
Weszliśmy do tej restauracji, w sumie to był raczej jakiś bar.
- A co chcesz do jedzenia?
- Dawno nie jadłam hot dog'ów.
- Czytasz mi w myślach, haha.
- Haha, chodź kupić, bo zaraz umrę z głodu.
Poszliśmy do kasy, Justin zapłacił jak na chłopaka przystało. Opuściliśmy bar, z hot dog'ami.
- Chcesz spróbować mojego ? - spytał się Justin z lekkim uśmiechem na twarzy
- Chętnie.
Dał mi posmakować swojego hot dog'a. Jego był lepszy niż mój. Wchodziliśmy już na nasze ulubione miejsce. Na początku bawiliśmy się kto dalej rzuci kamykami do wody, potem się goniliśmy po plaży. Usiedliśmy na piasku obok siebie, połozyłam głowę na jego ramieniu.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać ?
Wstał i mnie podniósł.
- Bo wiesz, znamy się już dobrze, jesteś moją bliską osobą, której mogę powiedzieć wszystko. I tak się zastanawiałem przez całą noc czy...
CIĄG DALSZY NASTĄPI ! 


niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 5

Wstałam o 10:00, poszłam wziąć prysznic, zajeło mi to 30 minut, dzisiaj jakoś szybko mi poszło. Wysuszyłam sobie włosy, uczesałam w koka i umalowałam się trochę. Już powoli schodziłam na śniadanie, gdy usłyszałam dzwonek od telefonu zobaczyłam, że mam e-sms od Justin'a : Cześć Alice ! Jeśli wczoraj się dobrze bawiłaś, może byśmy powtórzyli to dzisiaj, albo kiedy chcesz ?
Oczywiście, że się zgodziłam. Umówiliśmy się na godzinę 15:00, przyjdzie po mnie. Mam nadzieję, że tym razem nie spotkam go z Viktorią. Zeszłam na dół do kuchni zjeść coś szybko. Mamy nie było w domu, a na stole leżała karteczka : Dzień dobry kochanie, wyszłam na miasto po zakupy. Niedługo powinnam być całusy,  mama. Zrobiłam sobie tosty, nagle napadła mnie chęć na nie, po wczorajszych Justin'a. Stwierdziłam, że nie mam co robić to zadzwonię po Claudię.
- Halo ?
- Hej Claudia, co porabiasz ?
- Właśnie nic nie mam do roboty, wpadniesz ?
- Okej, za 10 minut będę paa.
- Czekam, pa.
Umyłam talerz i zaczełam się powoli ubierać. Dzisiaj ubrałam się w koszulę w kratkę, krótkie spodenki, pod koszule jeszcze bluzkę na ramiączkach i conversy. Wyszłam z domu, zakluczyłam drzwi. Szłam przez miasto, spojrzałam na jeden sklep. Była tam śliczna sukienka, którą zawsze chciałam mieć. Niestety nie miałam wystarczająco pieniędzy na nią. Na przeciw szła już Claudia w moją stronę.
- Hej - pocałowała mnie w polik
- hej.
- To co idziemy na zakupy ?
- Możemy isć, ale na 15:00 muszę być w domu, bo umówiłam się z Justin'em.
- Znowu ? A jak było wczoraj opowiadaj.
- No wiesz, zaprowadził mnie w jego ulubione miejsce. Pogadaliśmy, zatańczyliśmy raz, a potem poszliśmy do niego na kolację. I koniec, ale było zajebiście. Dziękuję, że mnie z nim poznałaś.
- Nie ma sprawy mała.
Chodziliśmy po mieście, oczywiście nic jej nie przypadło do gustu. Ja nie miałam akurat kasy na nic, mówi się trudno. Mineła jakaś godzina zanim wróciłam do domu. Musiałam jeszcze zobaczyć jak wyglądam poprawić się trochę. Usłyszałam dzwonek do drzwi, pomyślałam sobie, że to Justin. Miałam rację stał przed moimi drzwiami piękny chłopak o brązowych oczach, ślicznym uśmiechu i niepowtarzalnych rysach twarzy.
- Cześć Justin - powiedziałam otwierając drzwi
- no cześć - odpowiedział mi i mnie przytulił
Wyszłam do niego na dwór, zakluczyłam zamek i powoli szliśmy.
- To gdzie pójdziemy ?
- A gdzie byś chciała ?
- No nie wiem. Może pochodzimy po parku, lub usiądziemy się gdzieś ?
- Możemy iść.
Złapał mnie za rękę i szliśmy. Dochodziliśmy już do parku i zza rogu wyszła Viktoria. Pomyślałam sobie tylko nie to, popsuje wszystko. Było tak miło nagle ona. Miałam nadzieję, że się nie zatrzyma, ale musiała.
- O cześć Justin - powiedziała przytulając się do niego.
- No cześć.
- Gdzie idziesz?
- Właśnie idę z Alice na spacer, we dwóch, tylko my.. więc..
- Aha, dobrze rozumiem. To pa.
- Narazie.
Tak się cieszyłam, że nie rozmawiała z Justin'em. Gdy tylko poszła znowu zaczeliśmy iść.
- Przepraszam Cię za nią, robi wszystko żebym się nie umawiał z innymi dziewczynami.
- Wporządku, rozumiem.
Justin się uśmiechnął do mnie i puścił oczko.
- Zobacz wata cukrowa. Chodź idziemy kupić, dawno nie jadłem.
- Jak chcesz.
Poszliśmy kupić watę i spacerowaliśmy dalej. Było śmiesznie, a zarazem romantycznie. Raz on mnie karmił watą, a raz ja. Usiedliśmy na ławkę, porozmawialiśmy trochę, o różnych rzeczach. Często mówił mi komplementy, co bardzo mnie cieszyło, że mu się podobam. Wstaliśmy z ławki i oczywiście musiał coś zobaczyć. Była to budka fotograficzna i od razu chciał iść. Zgodziłam się co mi szkodziło.
Weszliśmy do środka i robiliśmy sobie zdjęcia. Niektóre śmieszne, a niektóre romantyczne. Na kilku zdjęciach mnie pocałował, to było słodkie z jego strony. Wybiła godzina 18:00, musiałam już iść do domu, bo na drugi dzień szkoła.
- Justin ja już muszę iść do domu
- Dlaczego tak prędko ?
- Jutro szkoła, nie uczyłam się w ogóle.
- No dobrze, pójdę z tobą.
Do domu dotarliśmy chyba w pół godziny, bo ciągle gadaliśmy, bawiliśmy się. Raz niósł mnie na rękach.
- No too.. Może znowu gdzieś wyskoczymy jeszcze?
- Pewnie.
Justin przysunął się do mnie i pocałował. To było coś niesamowitego, myślałam, że serce zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej ! Oboje się uśmiechneliśmy i Justin odszedł bez słowa tylko później mnie przytulił....
CIĄG DALSZY NASTĄPI ! 



sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 4

- Już wszytko okej ? - powiedział Justin tuląc mnie
- Tak. Mam Ciebie, jest wszystko dobrze, dziękuję..
Tak staliśmy przez chwilkę. Justin póścił mnie, złapał za rękę i prowadził. Nie miałam pojęcia gdzie idzie, ale ufałam mu i szłam za nim. Poszliśmy za jakieś skały. Byliśmy tylko my we dwoje. Pokochałam to uczucie być z nim sam na sam. Włączył powolną piosenkę i poprosił mnie do tańca. Oczywiście, że się zgodziłam. Wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on na moim. Tańczyliśmy równo do piosenki, było tak romantycznie. Czułam się przy nim bezpieczna i wiedziałam, że nigdy mnie nie skrzywdzi. Gdy piosenka się skończyła przypomniała mi się Viktoria jak go pocałowała w polik, więc postanowiłam się podpytać o nią.
- Justin.
- Słucham ?
- Dlaczego Viktoria Cię pocałowała w polik i powiedziałeś do niej Viki ?
- Mogę Ci zaufać. Mam nadzieję, że zrozumiesz. Viktoria nie jest taka podła jak wszyscy uważają, ona też ma serce. Byłem z nią kiedyś przez rok, było nam bardzo dobrze, gdy się dowiedziałem, że mnie zdradzała. Przydarzyło się to może z dwa razy. Może nie byłem wystarczający dla niej, ale chciałem być z nią, bo pomagała mi w problemach.
- A w jakich ? Jeśli mogę wiedzieć jak nie masz ochoty o tym mówić to zrozumiem.
- Moja mama była alkoholiczką. Ciągle słyszałem kłótnie w domu miałem dosyć. Nie robiłem sobie krzywdy, nie używałem żyletki ani noża czy coś w tym stylu. Paliłem, piłem, jarałem. Odstresowywałem się tym. Ojciec w wyrzucił matkę z domu i ukadało nam się coraz lepiej, a Viktoeia tak mnie wspierała. Jak mi się już zaczęło wszystko układać, zerwałem z nią. Miałem już dosyć tego, że chodziła do innych.
- Jeny Justin nie wiem co powiedzieć. Pamiętaj, że zawsze możesz mi o wszytkim powiedzieć. Byłam w podobnej sytuacji, poradzimy sobie jakoś.
- Dziękuję. Chodź pójdziemy może do mnie, bo się zimno zrobiło.
- No już mam gęsią skórkę.
Złapaliśmy się za ręcę i szliśmy powoli do niego. Byłam zaskoczona tym co mi powiedział. Może Viktoria nie jest taka zła, ale za to nie może sobie znaleźć chłopaka, z którym będzie jej dobrze. Cieszę się, że poznałam kogoś takiego jak Justin, mogę mu wszytko powiedzieć, zwierzyć mu się, tak samo jak on mi. Po 20 minutach byliśmy u niego. Niby są z ojcem we dwóch, a dom mieli śliczny.
Justina taty nie było, bo był w pracy więc byliśmy sami. Nawet się cieszyłam.
- Chcesz coś do picia ?
- Możesz mi dać szklankę wody.
- Pewnie.
Poszedł do kuchni, a ja się trochę porozglądałam w salonie. Leżało pełno zdjęć Justina'a z tatą. Nie było żadnego z mamą. Usłyszałam jak kładzie szklankę na stół, nie odwróciłam się tylko patrzałam dalej..
Podszedł do mnie przytulił od tyłu. To było takie kochane, od razu się uśmiechnęłam tak samo jak on.
- To co chcesz robić ?
- Nie wiem, ty jesteś gospodarzem więc coś wymyśl.
- hmm.. Masz ochotę na jakiś film ?
- zależy na jaki
- Albo zrobimy razem kolację.
- O wiele lepiej.
- Najpierw trzeba coś na kolację wymyśleć.
- Lubisz spagetti ?
- Ooo, kocham spagetti.
Nie umiałam robić spagetti. Ciągle zerkałam do telefonu, bo miałam internet i patrzałam jak się robi.
Nie chciałam żeby się ze mnie śmiał.
- Masz fartuch.
- Dziękuję. Zawiążesz mi ?
- Pewnie.
- Weźniemy wszystko.
Jak nie patrzał spojrzałam szybko w telefon.
- Dobra weź makaron, sos pomidorowy..
- Mmay problem - powiedział przerywając mi.
- Jaki ?
- Nie mam makaronu
- haha, to ze spagetti nici.
- Ej mam toster - westchnął przesz śmiech.
- Okej to ty powoli rób, a ja muszę iść do łazienki.
- wiesz gdzie ?
- znajdę.
Jak szukałam łazienki, znalazłam pokój Justin'a. Wiem, że nie powinnam wchodzić, ale kusiło mnie.
Weszłam do pokoju, zaczełam się rozglądać. W szuflady nie miałam zamairu patrzeć. Zauważyłam zdjęcie z Viktorią, wyglądali razem bardzo ładnie. Chociaż zdziwiło mnie, że trzyma ich wspólne zdjęcia. Nie moja sprawa więc się nie mieszałam. Zbiegłam na dół po schodach, a Justin już gotowy z tostami. Szybko mu to poszło.
- To możemy zajadać.
- Smacznego
- Wzajemnie
Tosty były pyszne, nie mogłam przestać jeść. Zjedliśmy po jakimś czasie rozmawiając na różne tematy. Usłyszałam jak dzwonił mój telefon. Mama przysłała sms, że mam wracać już do domu, a było tak pięknie.
- Ja już muszę lecieć.
- Już ? Szkoda.
- No niestety.
- Odprowadzę Cię.
- Okej.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Szliśmy przytuleni do siebie. 20 minut później byliśmy już koło mojego domu.
- Dziękuję za pyszną kolację i mile spędzony wieczór.
- Ja również, tosty były pyszne.
- Chociaż tosty umiem robić haha
- Pewnie nie jest tak źle.
- Uwierz jest. To spotkamy się jeszcze ?
- Pewnie, że tak.
- Dobra ja już idę, bo też muszę wracać.
- No to pa.
Przytuliliśmy się na pożegnanie, nic więcej. Weszłam do domu i od razu się zaczął wywiad, kto to był, skąd jest, gdzie mieszka, czy chodzi to tej samej szkoły. Po rozmowie z mamą poszłam na górę do swojego pokoju. Związałam włosy, włączyłam komputer i tak zasnełam.
CIĄG DALSZY NASTĄPI !  

piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 3

Musiałam się bardziej przyjżeć tej dziewczynie, żeby zobaczyć kto to jest. Dziewczyny stały i nie mogły oderwać wzroku jak razem gadają. Te włosy, figura kogoś mi przypominały, aż za bardzo..
- Co za suka ! - krzykneła Selena z oburzeniem.
- Co ? kto to ?
- Nikt inny jak Viktoria !
- Wiedziałam, że mi kogoś przypomina ! I co teraz ? Mam podejść czy czekać aż odejdzie ?
- Poczekaj - powiedziała Taylor.
Nie wiedziałam o czym rozmawiali, a chciałam bardzo usłyszeć, więc postanowiłam trochę podejść bliżej i podsłuchać.
- Alice ! Gdzie idziesz ?!
- Poczekajcie chwilę.
Dziewczyny nie wiedziały gdzie idę i co chcę zrobić. Ukrywałam się gdzie tylko mogłam.
- Alice ? - powiedział Justin uśmiechając się.
- Ooo hej Justin.
Cała się zarumieniłam, było mi tak wstyd. Widziałam jak dziewczyny mają zdziwione i przestraszone miny.
- Dobra Justin ja lecę już pa
- No cześć Viki.
Viki ?! W ogóle byłam zaskoczona co on robi, co on mówi, przecież  ona jest najgorszą suką w szkole !
- Szpiegowałaś mnie ?
- Niee, tylko skrótami szłam.
- Aha, no okej. To idziemy.
- Mhm.
Strasznie się wkopałam, tylko zastanawiam się, dlaczego pocałowała go w polik. Nie chcę niczego wiedzieć tylko to ! Spacerowaliśmy po parku, nad jeziorem, mineły chyba z dwie godziny jak się nie mylę.
- Chodź zaprowadzę Cię w moje ulubione miejsce.
- Okej.
Byłam ciekawa co to za miejsce. Po 15 minutach dotarliśmy na małą plaże, nie było nikogo tylko my we dwóch.
- Moje ulubione miejsce, zawsze uwielbiam tu siedzieć i wspominać różne rzeczy. Złe i dobre.
- Tu jest ślicznie tak spokojnie. Kocham takie miejsca.
- Ja też..
- Justin nogi mnie już bolą !
Justin zaskakując mnie wziął mnie na barana i mnie niósł.
- Nie jestem za ciężka ?
- Coś ty jesteś lekka jak piórko
- haha, chciałabym.
Wtedy mi było strasznie wygodnie. Justin mnie postawił na ziemię i złapał w pasie. Miło mi się tym razem szło. Czułam się przy nim bezpieczna, kochana. Nie przejmowałam się przyszłością, ani przeszłością.
- Tobie mogę coś powiedzieć. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale muszę w końcu komuś się wyżalić.
- No mów, słucham.
- Jak byłam mała, mój tata zmarł na białaczkę.. Pytałam się mamy codziennie gdzie jest tata, odpowiadała mi, że jest u góry, albo, że śpi. Strasznie się smuciłam, że nigdy go nie zobaczyłam.. Jak już wyrosłam, zrozumiałam, że mój ojciec jest w niebie. W szkole nie układało mi się byłam wyśmiewana za ubiór, bo moja mama nie dawała rady. Musiałam sobie jakoś pomóc.. I wiesz co ? Kocham ból.
Podwinełam rękawy od bluzy do góry, Justin stał jak wryty, gdy zobaczył moje blizny.
- Alice.. Nie rób tego więcej, pamiętaj, że zawsze jestem przy tobie i będę na zawsze, ale proszę Cię nigdy tego już nie rób. Wszystko się ułoży zobaczysz.
Justin objął mnie w pasie i przytulił, położył głowę na moim ramieniu. Mi zaś pleciały łzy, nie wiem dlaczego.. Poprostu nie wytrzymałam, powiedziałam mu co czuję i się rozkleiłam. Wierzę mu, że będzie ze mną na zawsze..
- Nie płacz.. Proszę..
Ja milczałam, nie mogłam przestać płakać. On patrzał na mnie swoimi czekoladowymi oczami przy, których wymiękałam.
CIĄG DALSZY NASTĄPI ! 



czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 2

Tak to był właśnie on.. Ten, którego szukam zawsze i wszędzie, żeby go tylko zobaczyć.
- Justin ??? Co ty tutaj robisz o tej godzinie ? - powiedziałam cicho żeby nie obudzić mamy.
- No wiesz, chciałem Cię zobaczyć - westchnął zawstydzony.
- Zejdę na dół,  przyjdę po Ciebie i wejdziemy tylnymi drzwiami.
- Okej, czekam.
Byłam tak w szoku, że nie wiedziałam co najpierw zrobić. Ubrać się, umalować, rozpuścić włosy czy się przebrać szybko. Niestety nie było czasu na takie rzeczy więc zbiegłam na dół w moich skarpetkach.
- Właź, bo zimno.
- Idę, idę spokojnie.
- Chodź po cichu.
Justin się potknął o próg i przewrócił. Ja wybuchłam śmiechem tak samo jak on. Cały czas leżał na podłodze i nie mogliśmy się opanować ze śmiechu.
- haha, dobra pomóż mi wstać.
- haha, poczekaj.
- Okej sam wstanę. Słodko się śmiejesz.
- Dziękuję - podziękowałam trochę śmiejąc się.
- Ej to nie było takie śmieszne !
- No nie coś ty, a czy ja się śmieję ?
- Mam jeszcze dobry słuch i wzrok.
- Chodź już do mojego pokoju.
Poszliśmy na górę. Pokazałam mu mój pokój, zobaczył zdjęcie rodzinne, na którym był również mój ojciec. Zobaczył też zdjęcie jak byłam mała, trochę się pośmieliśmy.
- Chcesz coś do picia? Może jesteś głodny ?
- Nie, dziękuję. Wiesz co ja już muszę lecieć, bo jak rodzice zobaczą, że mnie nie ma w łóżku to szlaban na miesiąc.
- Ehh, okej.
Przytulił mnie na pożegnanie. To było coś niesamowitego, piękny zapach, nie znam go za bardzo, ale już polubiłam, gdy mnie przytulił.
- Może spotkamy się jutro po szkole ?
- Tak czemu nie.
- To wpadnę po szkole po Ciebie, trzymaj się młoda.
- Rok młodsza, nie tak dużo.
- Ale cieszę się, że w końcu jestem od kogoś starszy.
- Dobra idź już - powiedziałam przez śmiech
- To dozobaczenia
- No pa.
Justin wyszedł, a ja skakałam z radości. W końcu mi się układa, nie czuję potrzeby ran na ciele. Teraz czuje się znakomicie. Chwilę po wyjściu Justin'a zadzwoniła do mnie Claudi'a.
- Słucham ?
- Justin był u Ciebie ?! Co robiliście ? Po co był ? Gadaj mi szybko ! - mówiła przez telefon cała pełna nerwów.
- A skąd wiesz, że był ?
- Akurat przechodziłam, no nie ważne. No mów mi !
- No tak przyszedł, powiedział, że chciał mnie zobaczyć, potem się przewrócił haha, poszliśmy do mnie do pokoju i rozmawialiśmy, a jutro po szkole idziemy na spacer.
- Jeny zazdroszczę Ci każda się w nim buja.
- haha, dobra pogadamy w szkole paa
- okej paa
Rozłączyłam się i poszłam się umyć. Umyłam się żelem truskawkowym, po 30 minutach byłam gotowa do spania. Zasypiałam jakąś godzinę, bo się denerwowałam. Znam go lubię, nie chciałam zepsuć relacji między nami. Wybiła godzina 8:00, budzik dzwonił jak szalony, ale musiałam szybko wstać żeby się przygotować na dzisiejsze spotkanie. Pobiegłam się umyć, ubrałam rurki niebieskie, bluzkę bokserkę i na to bejsbolówkę czerowną i air maxy. Szybko zeszłam na dól na śniadanie.
- Hej mamo.
- Znowu księżniczka się spóźni do szkoły.
- Nie, nie spóźnię się tym razem.
- Masz pieniądze i sobie coś kupisz do jedzenia, bo nie zdążyłam Ci zrobić śniadania.
- Okej, ja lecę paa.
- Pa, baw się dobrze.
- haha, w szkole napewno.
- Idź już idź.
Wyszłam z domu, jakieś 15 min później doszłam. Przed szkołą czekały na mnie dziewczyny, Claudia, Selena i Taylor.
- Hej wam.
- No w końcu jesteś. O której z nim idziesz ?
- No od razu po szkole.
- Dziewczyno jak ja Ci zazdroszczę, wybrał Ciebie.
- To nic takiego idziemy się tylko przejść.
- Zobaczymy później
Akurat zadzwonił dzwonek na lekcję. Poszłyśmy do swoich klas, tak trzymałam się bardziej z tymi starszymi, ale z moją klasą miałam dobry kontakt.
Szybko minęły i została ostatnia, rozmawiałam z Claudią na przerwie. Strasznie się denerwowałam tym spotkaniem, sama nie wiem dlaczego. Dziewczyny nie szły na lekcje. W sumie mi się też nie chciało siedzieć na ostatniej lekcji. Więc stwierdziłam, że nic mi się nie stanie jak raz nie pójdę. Godzinę później Justin już czekał na mnie przy bramie od szkoły.
- Dobra idź, ale uważaj nie potknij się, nie zdrób sobie wstydu ani nic takiego.
- Okej, spokojnie.
Spojrzałam się w stronę Justin'a, podeszła do niego jakaś laska. Przytulili się i pocałowała go w policzek.
CIĄG DALSZY NASTĄPI ! 


środa, 8 stycznia 2014

Rozdział 1

         Siedziałam w oknie, wpatrując się ślepo w przestrzeń, szukając jakiegoś punktu, na którym
mogłabym zaczepić na chwilę swoje oczy. Moja głowa była pełna myśli. Właśnie szłam do 1 klasy
liceum. Nie wiedziałam jak mi się życie dalej potoczy. Nie wiedziałam czy mnie zaakceptują w
nowej szkole. Żyłam pełna nadziei, że w końcu mi się ułoży wszystko w życiu, chociaż w nowej szkole..
         Wstałam rano, wyspana, gotowa na nowe przeżycia. Wyjełam z szafy jak najładniejsze ciuchy, w końcu pierwszy dzień w nowej szkole, trzeba jakoś wyglądać. Ubrałam się, zrobiłam sobie fryzurę, umalowałam się trochę. Zeszłam na dół do kuchni na śniadanie, w której czekała moja mama.
-Dzień dobry księżniczko - odparła z uśmiechem mama.
-Dzień dobry.
- I jak, gotowa na pierwszy dzień w szkole ?
- Tak, strasznie się cieszę, że w końcu zacznę nowe lepsze życie.
- Będzie dobrze, teraz wcinaj śniadanie i Cię podwiozę do szkoły, bo mam po drodze.
-Dobrze już jem.
 Oczywiście mama wiedziała co najbardziej lubię jeść na śniadanie, pyszne naleśniki z nuttelą.
Szybko zjadłam śniadanie i pobiegłam do pokoju po torbę, a mama już trąbiła żebym się pośpieszyła.
Zbiegłam na dół do samochodu.
- No w końcu ile można jeść - powiedziała mama śmiejąc się.
- Oj zobaczysz później. Będzie gorzej.
           Ruszyła samochodem.. Tak naprawdę nie wiedziała, że się strasznie denerwuję, nie raz przez nową szkołę miałam blizny na rękach, nogach, ale obiecałam sobie, że już nigdy tego nie zrobię.
Nie mówiłam jej o tym, nie chciałam żeby się na mnie zawiodła..
- Już jesteśmy. Twoja nowa szkoła. Pójść z tobą czy dasz radę ?
- Dam radę mamo, spokojnie nie mam 5 lat.
- No dobrze to idź. Uważaj na siebie.
- Tak, tak..
- Kocham Cię słońce - powiedziała przez łzy.
-Mamo ty płaczesz ?
- Nie, nie Alice. Idź. Pa.
- Okej.. Pa.
I przyszła właśnie ta chwila, aż rozbolał mnie brzuch od zdenerwowania. Dam radę jestem silną dziewczyną, powtarzałam sobie w kółko.
Szłam rozglądając się dookoła. Niechcący się zagapiłam i wpadłam na jedną dziewczynę. Chyba była ze starszych klas.
- Uważaj jak chodzisz !
- Przepraszam, nie widziałam Cię.
- Spadaj.
Nagle ktoś krzyknął :
- Viktoria, daj sobie już spokój, potrafisz tylko pyskować do młodszych. Przyszłoby do czego i już byś się nie odezwała.
Spojrzałam się za siebie, była to jakaś dziewczyna, starsza odemnie.
- Chodź ze mną Alice - powiedziała, dziewczyna.
Jak kazała tak zrobiłam. Była niezręczna cisza, przerwałam ją.
- Więc.. Jak się nazywasz ? - Westchnełam nieśmiało.
- Claudia. Słyszałam jak Viktoria jak zwykle się mądrzy, haha. Jak ja się do niej odezwę to mi już nic nie powie. Potrafi tylko coś powiedzieć do młodszych. Chodź poznam Cię z moimi znajomymi !
- Okej.
Nie wiedziałam jakie towarzystwo ma Claudia, dobre czy złe.
- Cześć wszystkim ! To jest Alice właśnie ją poznała, oczywiście usłyszałam jak Viktoria się drze. Dobra miejsza, to jest Selena, Ariana, Taylor, Harry i Justin.
Spojrzałam na Justin'a.. Był cudowny, te piękne duże brązowe oczy, włosy, te rysy twarzy. Jednym słowem był śliczny.
- Heej. - powiedziałam niezręcznie.
- Nie wstydź się, nie gryziemy - zaśmiał się Justin
Jeny, pomarzyć można o takim ideale. Nagle zadzwonił dzwonek i wszyscy szli do swoich klas.
- Wiecie może gdzie jest sala 20 ? Mam teraz tam lekcje i nie mam pojęcia gdzie mam iść.
- Ja Cię zaprowadzę, chodź i tak nie chce mi się iść na matmę.
Tak się cieszyłam, że to Justin mnie zaprowadzi, wszyscy dziwnie się na niego patrzeli tak jakby chcieli być nim, zazdrościli mu czegoś.
- To tutaj.
- O dziękuję.
- To dozobaczenia. Trzymaj się.
- Paa.
        Weszłam do klasy, nie tylko ja byłam sama bez żadnych kolegów, koleżanek. Siedziała w ostatniej ławce dziewczyna więc co miałam zrobić. Już do niej powoli szłam, gdy jakaś grupka dziewczyn zawołała mnie do siebie, wię  podeszłam.
- Heej, chcesz przyłączyć się do nas ?
- Tak pewnie.
Jak zobaczyłam je po raz pierwszy to myślałam, że za miłe nie są, jednak.. Nie ocenia się ksiązki po okładce.
- Widziałyśmy jak szłaś z Justin'em, to jest najgorętsze ciacho w szkole !
- No nie da się ukryć, że nie.
Przerwał nam jakiś kobiecy głos :
- A może dziewczynki raczą się przygotować do lekcji ? - krzyknęła nauczycielka.
- Tak, tak już siadamy - wszystkie powiedziałyśmy równocześnie.
- Dziękuję - powiedziała oburzonym głosem nauczycielka.
Mijały szybko godziny pobytu w szkole. Nareszcie do domu.
Mama już czekała w samochodzie, widać było, że się denerwowała.
- Hej mamuś - westchnęłam wesołym głosikiem
- I jak opowiadaj co się działo !
- No, nic. Jak zwykła szkoła, poznałam koleżanki, kolegów. Normalnie..
- To dobrze już myślałam, że coś poszło nie tak.
- Nie.. w porządku.
Tak przegadając całe 30 minut dojechałyśmy do domu.
Wbiegłam na górę, rzuciłam torbę i chwyciłam komputer.
Miałam pełno wiadomości na facebook'u. Zaprosił mnie Justin, cieszyłam się bardzo, w końcu mi się podobał.
            Po paru dniach zaczeliśmy pisać ze sobą poznawać się coraz lepiej.. Siedziałam sobie pewnego wiecornego dnia na moim ulubionym oknie, w grubych skarpetkach, bluzie z kapturem i miałam byle jakiego koka. Usłyszałam jak ktoś rzuca kamieniami w moje drugie okno. Przestraszyłam się, poszłam zobaczyć, wyjrzałam przez okno i zauważyłam właśnie go..
CIĄG DALSZY NASTĄPI !